fbpx

Myślenie życzeniowe. Czym karmimy mózgi w czasie pandemii?

Myślenie życzeniowe. Czym karmimy mózgi w czasie pandemii?

Czy Ty też tak masz?

Czy zdarza Ci się, że znajomi pytają Cię o sprawy związane z Twoją branżą? Pokładają w Tobie całą swoją nadzieję? Chcą, byś spojrzał w magiczną kulę i przewidział, jak będzie? Bliscy uznają, że jak zajmujesz się np. księgowością, to już jesteś guru finansów i muszą się do Ciebie udać z każdą sprawą? 

Albo chcą u Ciebie potwierdzić to, co już słyszeli lub podyskutować na dany temat – bo słyszeli inaczej i nie zgadzają się z Twoją opinią? 

Można się zastanawiać – co robić w takiej sytuacji… Czy zgadzać się na bycie alfą i omegą w swojej branży, choć tak naprawdę nie masz takiego obowiązku i nie musisz wiedzieć wszystkiego? Czy brać na siebie odpowiedzialność i mówić jak jest i co myślisz? To może okazać się ryzykowne, bo ludzie zazwyczaj wiedzą z góry, co chcą usłyszeć – a jeśli Twoje słowa nie będą się z tym pokrywać, może się okazać, że w ich oczach jednak nie jesteś COOL. A może lepiej nie narażać swojej reputacji i odesłać ich do statystyk, poczytnych artykułów i publikacji, a na koniec do diabła, bo może on akurat wie, co tu się wyprawia?

Jeśli też tak masz tak, że spada na ciebie ciągła odpowiedzialność bycia wróżką swojej branży, to prawdopodobnie masz tak, jak ja –  dwa razy obracasz w myślach każde słowo, zanim podzielisz się z kimś swoją obiektywną opinią na dany temat. Wiem, jak jest. Z  jednej strony, gdy ktoś pyta Cię o zdanie w ważnej kwestii,  łechce to Twoje ego… ‘’Przecież ludzie uważają, że się znam!’’, a z drugiej – po co się później tłumaczyć, jak szlag trafi Twoje prognozy? Po co wystawiać się na publiczny lincz?

Ostatnio przy zwykłej wizycie u fryzjera padło w moją stronę właśnie takie pytanie: „ …a nieruchomości to potanieją, prawda?”. 

Myślę sobie: zaczęło się 😉 

Nie to, że nie chcę rozmawiać na tematy zawodowe. Po prostu to pytanie słyszę już wszędzie. Wystarczy, że odpalę Facebook’a, a tam również to samo. Codziennie. Po 5 razy. 

Sama z ciekawości przekopałam internet w tę i z powrotem, by dowiedzieć się, co mówią mądre głowy. I co? Każdy mówi to, CO MU SIĘ WYDAJE! Dlatego staram się więc zapamiętać tylko wypowiedzi największych światowych autorytetów (choć z rezerwą, bo przecież widzę co chwilę zmieniające się trendy). Jednak spływające zewsząd fake news’y i błędne informacje potrafią nieźle namieszać w głowie niejednemu… 

Ekonomiści  z kupowaniem nieruchomości każą czekać minimum pół roku – wtedy ceny spadną, a inwestycje będą korzystniejsze. Co dalej? W prasówkach popularnych portali, chcących podbić wyniki odsłon,  biją po oczach kontrowersyjne tytuły, że ceny już spadły. ‘’Nie kupuj, bo stracisz’’, ‘’nie sprzedawaj, bo stracisz’’. Tylko kto dokładnie? Są jeszcze Ci, którzy na sprzedaży zarabiają, więc grają do bramki pt.: „nic się nie stało…”.

I co tu odpowiadać takiemu, który widzi w Tobie autorytet w branży i chce  prędko wiedzieć, co będzie z tymi nieruchomościami i co robić, bo już się umówił, żeby zerwać lokatę w banku? 

Odpowiadam, co myślę – tak jak wszyscy. Nie, ceny nieruchomości nie będą spadać. Budowlanka działa nieprzerwanie od początku pandemii, deweloperzy dają cały czas ten sam produkt i chcą zachować terminy oddania nieruchomości MIMO WSZYSTKO. Jedyne, co nas czeka, to wyhamuje po prostu pędzący na łeb na szyję wzrost cen, ale one nie spadną! Taka jest moja opinia, którą z pełną odpowiedzialnością i pewnością prezentuje każdemu, kto pyta mnie o prognozę cen. I słyszę u tego fryzjera: ‘’No widzi Pan… a taka Pani co też tu była [uśmiecham się pod nosem], i mówiła, że ceny spadną. Wie Pan, bo ludzie zbiednieją, więc muszą spaść. To ma jakoś większy sens.’’ Odpowiadam: ‘’No… To pewnie spadną, jak tak Pani mówi 🙂 Ale wiem, że wtedy będą czerpać garściami Ci, co nie zbiednieli – czyli gospodarka będzie pompowana inwestycjami’’.  Świat nie lubi próżni, i skoro ktoś traci, to ktoś inny zarabia. 

Po takich rozmowach zawsze utwierdzam się w przekonaniu, że przecież ani Ty, ani ja, nie wiemy niczego na 100%. Za to na 100% myślimy życzeniowo. Kupujący sfrustrowani dwucyfrową ceną za m2 nieruchomości cieszą się myślą, że teraz bańka cenowa  prawdopodobnie pęknie  i będzie dobrze. Sprzedający natomiast oddalają od siebie tę myśl, bo zostali z cegłą w garści, zamiast pliku zielonych. Remontowcy drapią się po głowie, co z ich cennikami remontowymi, bo w 2020 znów ceny skoczyły i byli wygrani, a teraz? Teraz nie chcąc wypaść z obiegu, ale robić za półdarmo też nie będą. Jest jeszcze ta Pani „co też tu była”, ona najczęściej związku z rynkiem nie ma żadnego, ale coś słyszała i życzeniowo (czyt. na życzenie) została specjalistką od nieruchomości, bo od tego jeszcze nie była, ale czytała, słuchała… i radzi.

Czy też tak masz, że znajomi pytają…? 

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on pinterest
Pinterest
Share on linkedin
LinkedIn

Więcej wpisów

Rozwój osobisty

Noworoczne postanowienia inwestora

Mój cel: w 2021 zarobię milion na nieruchomościach. Jak go wyznaczyłem i co ważniejsze, jak zamierzam go osiągnąć? To proste! Cel musi być Sprecyzowany, mierzalny, ambitny, realnym, terminowy i oznaczony

Czytaj Więcej »